Trzeba było o to zabiegać długie 30 lat, ale rozbudowa wreszcie stała się faktem - w sobotę (25.04) w Brusach oficjalnie po inwestycji otwarto remizę OSP. Jest większa o 340 metrów kwadratowych, na których mieszczą się myjnia i 4 nowe garaże, a w nich strażacki sprzęt - m.in. dwa średnie samochody ratowniczo-gaśnicze, 21-metrowy podnośnik, czy agregat prądotwórczy. Bruska OSP istnieje od 1895 roku, a jej początki były skromne.
Początkowo liczyła około 40 członków, pochodzących z różnych grup społecznych. Pierwsze wyposażenie straży było skromne i obejmowało ręczną pompę, niewielką liczbę węży oraz alarmowanie mieszkańców trąbką.
Przypomniał dziś w trakcie uroczystej zbiórki prezes OSP w Brusach Janusz Szmaglik.
W tej chwili jednostka jest w Krajowym Systemie Ratowniczo-Gaśniczym i rocznie bierze udział w około stu akcjach. Niezapomnianą - i to jeszcze przez długie lata - będzie ta z 11 sierpnia 2017 roku.
- Nawałnica pokazała, że jeśli chodzi o bezpieczeństwo, działamy ponad podziałami - powiedział burmistrz Brus Witold Ossowski.
To wydarzenie dużo nas nauczyło: wspólnego działania, chowania różnych ambicji, odsuwania ich na bok, uczyło nas solidarności, ale nauczyło nas też uświadomienia takiego, jak ważne jest inwestowanie w bezpieczeństwo, jak ważną rolę odgrywają druhowie ochotnicy.
W strażackich uroczystościach w Brusach udział wzięła m.in. wojewoda pomorska Beata Rutkiewicz. Zapewniła, że rząd nadal będzie wspierał jednostki OSP, bo widzi w nich jeden z filarów bezpieczeństwa państwa.
Inwestycja w bruskiej remizie kosztowała niemal 5 mln 800 tys. zł.














